Wreszcie w moim imieniu: Taco Hemingway „1-800 OŚWIECENIE”

Wreszcie w moim imieniu: Taco Hemingway „1-800 OŚWIECENIE” post thumbnail image

Minęło ponad tysiąc dni odkąd Filip Szcześniak postanowił spalić Forda Probe którym przemierzał samotnie Europę i zostawić słuchaczy w niedopowiedzeniu. I te 3 lata chyba mu posłużyły, bo powrót wypadł mu tak świetnie, że kiedy odpaliłem album o północy w dniu premiery, to wiedziałem że sprawię sobie fizyczną kopię. I nawet mimo tego, że całkowicie rozumiem narzekania wszystkich recenzentów. Bo to co innych mierzi na 1-800 OŚWIECENIE, jest tym razem dla mnie atutem.

Wcześniejsze lata twórcze Taco, kiedy wydawał album rok po roku (albo nawet dwa rocznie) to była sinusoida. Szprycera i Pocztówki z WWA do dziś nie umiem zdzierżyć w całości. Do nagranej z Quebonafide Somy rzadko wracam, nawet jeśli tekst Tamagotchi wyrecytuję z pamięci obudzony o drugiej nad ranem. Z Jarmarku Europa pamiętam już tylko Europę, gościnne wstawki Rojka i utwór nagrany z Kachą z Coals. Za to Cafe Belga, Umowa o dzieło, Trójkąt Warszawski oraz Marmur z czasem mocno zyskały w moich uszach. Za to 1-800 OŚWIECENIE może spotkać totalnie odwrotny los… ale o tym potem.

Zacznijmy od kwestii technicznych, bo o nich mam najmniej do powiedzenia. Najgorzej spisał się Atutowy – Nametag i Całe Lata bez tekstów byłyby do zapomnienia. Za to Zeppy Zep zrobił Taco kilka porządnych hitów – Mix Sałat wręcz prosi się o wysłanie do stacji radiowych, a Cichosza ma sporo warstw do rozpakowania (polecam obejrzeć film na TikToku producenta o produkcji tego podkładu). Za to Rumak chyba wrócił na dobre tory, bo jak na Jarmarku Europa jego pomysły były do zapomnienia, tak tutaj potrafił okiełznać Filipa zarówno w letniaczkowym Gelato jak i nieco hardkorowym Makarena Freestyle.

To co mnie w tym albumie mierzi, to koncept audycji radiowej, która ma chyba w założeniu połączyć te tracki ze sobą. Ale dla mnie w ogólnym rozrachunku strasznie się to rozłazi i mocno osłabia napięcie. A „Taco gadający sam ze sobą i dający sobie rady” to już w sumie leitmotiv – mieliśmy to na Marmurze i poniekąd na Europie. Kiedy zrobiłem sobie playlistę pozbawioną „radiowych wstawek”, zaczęło mi się słuchać znacznie lepiej.

Dobra, to na czym polega mój zachwyt tym albumem? Tekstami. Nie żeby ogólna tematyka liryki Filipa się zmieniła, ale kurwa, chyba zacząłem go wreszcie rozumieć. Albo dopiero teraz jestem na tym etapie życia o jakim od trzech albumów ciągle nawija. Wreszcie rozumiem jak to jest, że „lato dopada inflacja” (Całe Lata). Kumam chęć wiecznego konsumpcjonizmu z Pakietu Platinium. Chciałbym nie być „sumą wszystkich swoich wad i błędów” (Mix Sałat). Też sobie myślę, że „wynalazca wódki niech się smaży w piekle” (Codziennie). A wkurwienie Filipa z freestyle’ów mocno utożsamiam z własną skończoną trzydziestką, której nie chciałem mieć takiej samej jaką mam teraz. Tak, mogę to napisać z pełnym przekonaniem – Taco na 1-800 OŚWIECENIE zaczął rapować w moim imieniu.

Słówko o gościach, bo w sumie jest o czym. Otsochodzi i OKI w swoich kawałkach weszli gładko i pięknie, natomiast schaftera momentami wręcz idzie przegapić. Utwór z Podsiadło sprawia wrażenie, jakby był pisany z myślą o albumie Dawida niż Taco, bo Całe Lata idealnie pasują do klimatu Lat Dwudziestych. Za to najciekawiej – bo czy najlepiej to już sam nie wiem – wypadła Daria Zawiałow. Wokalistka w Mixie Sałat trochę jakby wyrecytowała swoje linijki, ale ze swoim charakterystycznym „nerwem” w głosie, co działa fascynująco (nawiasem mówiąc – utwór Supro, którym Taco się odwdzięcza na nadchodzącym albumie Zawiałow jest w porównaniu do tego cholernie nudny). A pomiędzy wersami mamy Young Leosię (z dosłownie jedną linijką), samplowanie Edyty Bartosiewicz (świetnie wykorzystana Jenny w Może to coś zmieni?) i cytowanie Grzegorza Turnau (Cichosza, w której – co ciekawe – nie wykorzystano fragmentu oryginału, a zagrano melodię od nowa).

Przez lata miałem z Taco problem, że o rapował głównie o życiu, o którym nie mam pojęcia. W pierwszych momentach kiedy wreszcie zaczynałem go rozumieć, to miałem do niego o to pretensje. Na 1-800 OŚWIECENIE po raz pierwszy ich do niego nie mam. Zmieniłem się przez te lata? Niewykluczone. Czy za parę lat nie będę w stanie słuchać o czym Taco tam nawija? W sumie… chciałbym sobie tego życzyć. Bo ja już nie chcę słuchać o rozczarowaniu własnym życiem. Nawet jeśli miałoby to być tak świetnie podane.

Po raz kolejny się cieszę, że kupiłem wersję fizyczną, bo – jak to zwykle u Taco – oprawa wizualna i estetyczna albumu robią wrażenie.