Koncerty w Polsce – maj 2022

Rhye, Thundercat i Tommy Cash wpadli do Palladium, Dorian Electra wystąpiło w trzech miastach, 5 Seconds Of Summer w czwartek wypchało po brzegi Tauron Arenę – trudno już o lepsze potwierdzenie, że koncerty zagranicznych gwiazd wróciły! Co prawda, sytuacja polityczna i skutki pandemii niektórych artystów jeszcze odstraszają od przyjazdu do Polski (w tym Johna Legenda i Becka), ale wygłodniała publiczność w maju i tak ma w czym wybierać. Są też tacy, którzy tak się stęsknili za nami, że zagrają u nas po cztery czy pięć koncertów (Imany, Ray Wilson, Clannad, Skunk Anansie).

Od 2019 lista koncertów zagranicznych artystów pojawiała się u mnie regularnie co miesiąc i chyba nie muszę mówić, co zahamowało jej tworzenie przez ostatnie dwa lata.
Powiem szczerze – tęskniłem za tym scrollowaniem po agencjach i bileteriach oraz ciągłym zaskoczeniem jak wiele imprez mi uciekło z radaru. Tym samym zastrzegam sobie, że poniższa lista może być niekompletna i wręcz zachęcam do wrzucania braków w komentarzach (tutaj lub na FB), a ja postaram się uzupełniać na bieżąco.

Mała legenda: kursywą oznaczam festiwale, pogrubiam samych artystów, a na podkreślonych będzie można się ze mną zobaczyć.

1-3.05
3-MAJÓWKA: Epica, Morcheeba, Korpiklaani, Dire Straits Legacy, Dżem, Kult, Pidżama Porno i inni – Wrocław, Pergola i Hala Stulecia

1.05
IC3PEAK – Warszawa, Proxima

2.05
Skunk Anansie – Gdańsk, Stary Maneż

3.05
Skunk Anansie – Łódź, Wytwórnia
IC3PEAK – Wrocław, Akademia Club

4.05
Roisin Murphy – Warszawa, EXPO XXI
White Lies – Warszawa, Progresja
Clannad – Warszawa, Stodoła
The Luka State – Warszawa, Pogłos

5.05
Dead Can Dance – Łódź, Atlas Arena
Clannad – Warszawa, Stodoła
Balthazar – Warszawa, Palladium
Skunk Anansie – Kraków, Studio
Lil Darkie – Warszawa, Hybrydy

6.05
Clannad – Kraków, Studio
Novo Amor – Warszawa, Niebo
Skunk Anansie – Warszawa, Progresja
The Casualties – Wrocław, Stary Klasztor

7.05
Clannad – Kraków, Studio
Kid Francescoli – Warszawa, Praga Centrum
Ben Bohmer – Warszawa, Progresja
Yung Bans – Warszawa, Hydrozagadka
Stu Larsen – Warszawa, Bardzo Bardzo

8.05
Nathan Evans – Poznań, 2progi
Skunk Anansie – Wrocław, Centrum Koncertowe A2

9.05
One Republic (support: Jessia) – Warszawa, Torwar

10.05
YUNGBLUD (support: Nova Twins) – Warszawa, EXPO XXI
Elder – Poznań, Pod Minogą

11.05
Conan Gray (support: Mallrat) – Warszawa, Torwar

12.05
William Fitzsimmons (support: Beharie) – Warszawa, Hybrydy

14.05
Tate McRae (support: Dylan) – Warszawa, Proxima
The Sisters of Mercy – Wrocław, Centrum Koncertowe A2
Omar Lay – Warszawa, Kultura Wysoka

15.05
Sega Bodega – Warszawa, Proxima
William DuVall – Warszawa, Hybrydy
(support: Nurse) – Warszawa, Niebo
Naviband – Warszawa, Hydrozagadka

16.05
Imany – Wrocław, Narodowe Forum Muzyki

17.05
Imany – Poznań, Sala Ziemi
Tiny Moving Parts – Warszawa, Hydrozagadka

18.05
Imany – Warszawa, Progresja
Girl In Red (support: Del Water Gap) – Warszawa, Palladium
Jamie Cullum – Wrocław, Narodowe Forum Muzyki
Fit For An Autopsy (goście: ENTERPRISE EARTH +INGESTED +GREAT AMERICAN GHOST +SENTINELS) – Warszawa, Proxima

19.05
Imany – Gdańsk, Teatr Szekspirowski
Rejjie Snow – Warszawa, Praga Centrum
Sevdaliza – Warszawa, Stodoła

20.05
Schiller – Gdańsk, Teatr Szekspirowski

21.05
Soley – Warszawa, Praga Centrum
Giolì & Assia – Warszawa, Praga Centrum
Tool (support: Brass Against) – Kraków, Tauron Arena
Schiller – Warszawa, Progresja
Elder – Wrocław, Akademia

22.05
Larkin Poe (support: Ryan McCullan) – Kraków, Kwadrat
Schiller – Kraków, Studio
Elder – Kraków, Zaścianek
Ray Wilson – Lublin, Centrum Spotkania Kultur

23.05
Larkin Poe (support: Ryan McCullan) – Warszawa, Proxima
Eagles Of Death Metal (support: Dea Matrona) – Warszawa, Stodoła
Woosung – Warszawa, Hybrydy
Ray Wilson – Warszawa, Teatr Roma

24.05
Viagra Boys – Warszawa, Praga Centrum
KING 810 (goście: CABAL + DAVID + BORN A NEW) – Warszawa, Hydrozagadka
Dream Theater (gość specjalny: Devin Townsend) – Kraków, Tauron Arena

25.05
Viagra Boys – Poznań, Tama
JC Stewart – Warszawa, Praga Centrum
Ray Wilson – Łódź, Teatr Muzyczny

26.05
Hollow Coves – Warszawa, Hydrozagadka
Benee (support: Hope Tala) – Warszawa, Proxima
TR/ST – Warszawa, Progresja
Jethro Tull – Bielsko-Biała, Bielskie Centrum Kultury

27.05
Los Bitchos – Warszawa, Hydozagadka
Mahmood – Warszawa, Palladium

28.05
Warpaint – Warszawa, Progresja

29.05
Denzel Curry – Warszawa, Letnia Scena Progresji
Declan McKenna (support: Joseph Will Cook) – Warszawa, Progresja
Jethro Tull – Gdańsk, Stary Maneż
Tempers – Wrocław, Stary Klasztor

30.05
Meute – Gdańsk, Stary Maneż
Ray Wilson – Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska
Jethro Tull – Warszawa, Palladium

31.05
Korn – Warszawa, Torwar
Meute – Poznań, Tama
Pablo Vittar – Warszawa, Progresja
Jessy Lanza – Warszawa, Smolna 38
Denzel Curry – Kraków, Studio
Ray Wilson – Gdańsk, Stary Maneż

Pol’and’Rock Festival 2021 – dzień pierwszy

27. Pol’and’Rock Festival ze stacji Makowice – odjazd! Sygnał wybrzmiał w czwartek po godzinie 15 i Najpiękniejszy Festiwal Świata oficjalnie wystartował. Skromniejszy niż zwykle, co prawda – ale jak na czasy pandemiczne jest to festiwal z rozmachem światowym.

20 tysięcy wejściówek rozeszło się wcześniej piorunem – ale na sam start raptem połowa dozwolonych uczestników przyjechała. Jurek Owsiak postanowił w czwartek poczekać z uroczystym wygłoszeniem przysięgi festiwalowiczów „aż wszyscy przyjadą”. Kolejka samochodów do testów na COVID (według słów organizatorów tylko jedną osobę trzeba było odprawić z kwitkiem, po tym jak kilkakrotne testowanie dawało wynik pozytywny) ciągnęła się do późnych godzin, a przez bramę co chwila wchodzili ludzie z namiotami i śpiworami. Doszło wręcz do tego, że trzeba było szybko zorganizować więcej miejsca na namioty dla spóźnialskich. Fundacja postanowiła też pójść na rękę tym, którzy kupili bilety na późniejsze daty – bo można wjeżdżać bez patrzenia na datę biletu. Zarówno pod sceną, jak i w kolejkach czy strefach partnerów idzie zauważyć, że ten festiwal jest znacznie skromniejszy. Ale festiwalowy duch którego było pełno w Kostrzynie, jest obecny i w Makowicach. Ludzie uśmiechnięci, tańczący i śpiewający na pasie startowym lotniska, rozbijający swoje „wioski”, pełno zabawnych kostiumów i przebrań. Potwierdza się to, że ten festiwal tworzą uczestnicy, nie miejsce.

Na jednej z konferencji prasowych Jurek Owsiak nie czekał na pytanie, które na pewno by padło i od razu powiedział – tak, są plany by Pol’and’Rock został na lotnisku w Makowicach na następne parę lat. Podkreślał jak wielkim logistycznym wyzwaniem było zorganizowanie festiwalu na pustym lotnisku, gdzie trzeba było przywieźć dosłownie wszystko – również wodę do sanitariatów. Dziękował władzom gminy Płoty za współpracę, chwalił współpracę ze służbami porządkowymi i co rusz zapewniał, że największa praca wciąż jeszcze przed nimi. Bo zacząć festiwal udało się gładko – zakończyć z wywiezieniem wszystkiego może być znacznie trudniej. Ale nie mówmy o końcu, bo jeszcze do niego daleko.

O ile w zeszłych latach niemożliwym było zobaczyć dosłownie wszystkie festiwalowe występy, tak w tym roku Pol’and’Rock wręcz zdaje się do tego zachęcać. Spotkania z gośćmi Akademii Sztuk Przepięknych zaczynają się punkt dziesiąta, kończą tuż przed otwarciem Dużej Sceny, a wszystkich którym było przez cały dzień mało wrażeń jeszcze ugości nocna scena ASP. Ci najbardziej wytrzymali mogą więc bawić się przez ponad 16 godzin! O ile znajdą się tacy, bo wrażeń od samego początku jest co niemiara.

Widok na przestrzeń pod Dużą Sceną z koła Allegro.

Począwszy od samych gości ASP, którzy tryskali humorem i dobrą energią – mimo wczesnych godzin rannych. A kiedy Tabu otworzyło Dużą Scenę, to zabawa zaczęła się na dobre! Na twarzach uczestników i artystów malował się uśmiech pełen beztroski i swobody, za którą wszyscy tęsknili przez cały 2020. Chociaż nikt z organizatorów nie twierdził, że zagrożenie minęło, to ziarnko nadziei na lepszą przyszłość zostało zasiane muzyką.
Atmosfera na Dużej Scenie zmieniała się z koncertu na koncert. Tabu bujało uczestnikami, WaluśKraksaKryzys swoim punk-rockowym uderzeniem zmuszał do skakania i pogowania, Kroke uspokoiło uczestników, a Vavamuffin i Jahcoustix rytmami reggae znowu rozbujali i namawiali do miłości. Kiedy scenę przejęli Łona i Webber & The Pimps, to pod sceną rozpoczęła się potężna impreza. Okrzyki ze słynnym „ośmiogwiazdkowym hasłem”, machanie rękami na lewo i prawo oraz unoszący się w powietrze piach i kurz wzniesiony przez tańczącą publiczność. I zasadniczo taka atmosfera została już do samego końca dnia, bo na Renacie Przemyk publiczność nawet nie próbowała się uspokoić. Sama artystka też nie kryła wzruszenia takim przyjęciem przez Pol’and’Rockową publiczność – chociaż był to jej już trzeci z rzędu koncert na festiwalu. Może tylko Raz Dwa Trzy nieco wyczillowało rozentuzjazmowaną festiwalową dzicz, ale kończąca dzień Łydka Grubasa od samego początku nie brała jeńców. W sumie nie musiała – obecni pod sceną festiwalowicze tańczyli tak ostro jak im zespół zagrał.

Łydka Grubasa na Dużej Scenie

A ci, którzy naładowani endorfinami i adrenaliną potrzebowali uspokojenia, mogli udać się od razu na scenę ASP, gdzie czekała na nich Trupa Trupa. Kiedy widziałem ich pierwszy raz na żywo jakąś dekadę temu, byli debiutującymi szczylami o których niewielu wiedziało. Teraz ich oglądałem na Pol’and’Rock Festiwal jako zespół z karierą międzynarodową porównywalną do Riverside czy Behemoth. Proponowany przez gdańską kapelę alt-psychodeliczny rock wprowadzał w atmosferę strachu i niepokoju. Idealną na zakończenie intensywnego pierwszego dnia festiwalu.

Trupa Trupa na scenie Akademii Sztuk Przepięknych

Pierwszy dzień potwierdził to, z czego już wcześniej ten festiwal był znany – na Pol’and’Rock Festival niemożliwe nie istnieje. Pandemia? Ograniczenia eventowe? Miejsce imprezy na którym nie ma nic? Eee tam – dla twórców tego festiwalu nie ma rzeczy nieosiągalnych. I tak zrobią festiwal pełen muzyki, kolorów i beztroskiej zabawy.

PS. I po raz kolejny przypominam, że znacznie więcej zdjęć i relacje na bieżąco są u mnie na instagramie!

Pol’and’Rock Festival 2021 – „dzień zero”

Teoretycznie, ten festiwal jeszcze się nie zaczął. Bo sygnał „odjazd!” jest dopiero dziś o 15 z Dużej Sceny festiwalu. Ale każdy bywalec Przystanku Woodstock i Pol’and’Rock Festival doskonale wie, że ten festiwal już wcześniej zaprasza i otwiera niektóre swoje podwoje już w środę. I właśnie ta środa na Pol’and’Rock Festival to takie before party – albo jak ja to lubię nazywać „dzień zero”.

A ponieważ udostępnione atrakcje zaczynają się dopiero późnym wieczorem, to jeśli wcześniej ktoś przyjedzie na miejsce, to powinien wykorzystać wolne chwile na zrobienie rozeznania na polu festiwalowym. A w tym roku musi je zrobić każdy uczestnik, bo – jak już pewnie wam wiadomo – Pol’and’Rock Festiwal został przez pandemię zmuszony do przeprowadzki na lotnisko Makowice-Płoty w województwie zachodnio-pomorskim (około 160 km od Kostrzyna nad Odrą).
Cały festiwal wygląda zupełnie inaczej niż zwykle. Pierwsze co się rzuca w oczy to wszechobecne ogrodzenia (suchary z nazwą gminy Płoty aż sypią się gęsto), festiwal nie jest tak otwarty jak poprzednie edycje – z przyczyn nam wszystkim wiadomych. W tym roku nie można się wybrać spontanicznie na festiwal, trzeba było odpowiednio wcześniej kupić wejściówkę za symboliczne 50 zł – nieważne czy ktoś przyjeżdża na dzień, na dwa czy na pięć dni. Chodzi tylko o to, by każdy uczestnik przed wejściem został przetestowany na COVID. Jeśli test wychodzi negatywny – zapraszamy na festiwal. Tylko lepiej go nie opuszczać, bo wtedy znowu trzeba zapłacić za test.

Zresztą, opuszczanie terenu festiwalu zwyczajnie się nie opłaca – bo wszystko co trzeba do przetrwania znajdzie się na miejscu. Stali partnerzy festiwalu jak co roku stanęli na wysokości zadania jeszcze przed startem imprezy. Play zapewnił przestrzeń do ładowania telefonów, zakupy w Lidlu można robić przez całą dobę, a Lech, Red Bull i Coca-Cola mają co dać do picia. Allegro również przywiozło swoje słynne wielkie koło – mimo, że podobno firma tego w tym roku nie planowała, ale ugięła się pod prośbami Jurka Owsiaka argumentującego „bez koła Allegro nie ma festiwalu”. No cóż, będą musieli je zabierać na Pol’and’Rock aż do końca świata (i jeden dzień dłużej!). Poza tym, ten sam pasaż handlowy dobrze znany uczestnikom oraz jedna nowość – festiwalowa apteka! Bardzo jej brakowało we wcześniejszych latach. Można tam kupić podstawowe środki przeciwbólowe i opatrunki, artykuły higieniczne, prezerwatywy, kosmetyki do opalania, a także maseczki i płyny do rąk.

Kiedy wczoraj przeszedłem się po lotnisku, wszystkie moje wcześniejsze wątpliwości odnośnie braku miejsca dla wszystkich od razu poszły się czesać. Lotnisko Makowice-Płoty to naprawdę olbrzymia przestrzeń – od szerokiego pasu startowego, na którym bez problemu wszyscy się mieszczą (co w wąskich uliczkach Kostrzyna nad Odrą było niewykonalne) po olbrzymie pole namiotowe z obu stron pasa. Fakt, samej publiczności będzie w tym roku znacznie mniej – udostępniono tylko 20 tysięcy wejściówek – ale miejsca naprawdę starczy tu dla każdego. Dlatego tym bardziej warto było tu przyjechać wcześniej, bo trzeba zrobić sobie jeden spokojny spacer po festiwalowych lokacjach by wiedzieć gdzie i jak należy dotrzeć w dane miejsce.

Festiwal do 2019 dorobił się aż pięciu scen koncertowych – w tym roku trzeba się zadowolić dwiema. Tą największą oraz namiotem Akademii Sztuk Przepięknych. I to właśnie ta druga otworzyła swoje drzwi dla uczestników już wczoraj. Jurek Owsiak o godzinie 20 z radością powitał wszystkich obecnych i zaprosił na występ kabaretu Neo-Nówka. Później wybrzmiały pierwsze koncerty – Kapeli ze Wsi Warszawa oraz EABS. Ta pierwsza wprowadzała zebranych w trans folkowymi i ludowymi brzmieniami oraz namawiała do tańców. Ta druga zaznajamiała nas z nowoczesnym jazzem, którego chłonęło się całym ciałem na stojąco. Oba zespoły zostały bardzo ciepło przyjęte i nagradzane co rusz gromkimi brawami.

Kapela ze Wsi Warszawa na scenie ASP
EABS na scenie ASP

Kiedy wczoraj z partnerem wreszcie rozbiliśmy namiot i postawiliśmy stopy na płycie lotniska, poczuliśmy się jakbyśmy wrócili w dobrze nam znane miejsce. Mimo, że w Makowicach jesteśmy wszyscy tu po raz pierwszy, to na pewno wszyscy dookoła czujemy się jak w domu. Na naszym własnym kawałku ziemi, który nazywa się Pol’and’Rock.

PS. Po relacje z festiwalu na bieżąco oraz znacznie więcej zdjęć zapraszam na mojego Instagrama.