Mam dosyć „Still Into You”!

Mam dosyć „Still Into You”! post thumbnail image

Liczba wyświetleń klipu na YouTube dobija do 35 milionów, odsłuchań na Spotify dobija do 12 mln, na iTunes jest najczęściej kupowanym utworem zespołu, singiel w Stanach pokrył się złotem, leci w dziennym paśmie nawet na RMF FM, a ilekroć są zapraszani do TV to wykonują właśnie ten kawałek. I wiecie co? Ja przez to wszystko zaczynam mieć dosyć Still Into You.

Kiedy singiel zadebiutował, byłem w szoku. Najpierw było rockowe i energetyczne Now, a teraz utwór który – powiedzmy sobie szczerze – jest bardziej w klimacie Avril Lavigne i Kelly Clarkson, niż Paramore za czasów Misery Business i Ignorance. I to chyba pomogło singlowi, bo stał się wielkim hitem. Nawet większym niż Misery Business.

Nie boli mnie sukces singla. Cieszę się że wreszcie dostali to, na co zasłużyli. Od czasów odejścia braci Farro, w mediach o niczym innym związanym z nimi się nie mówiło. A teraz przynajmniej mają wielkiego hita.

Jedyne co mnie denerwuje, to że cały czas są zainteresowani wyłącznie tym jednym utworem. No, litości! Album wyszedł już prawie 8 miesięcy temu! Ile można jechać na dwóch singlach? Za czasów brand new eyes po półroczu mieliśmy już 3 single,  z RIOT! podobnie. A przypominam że ten drugi sprzedawał się cudownie (w Stanach i UK platyna, złoto w Kanadzie i Australii) dzięki Misery Business, a Paramore ma obecnie jedynie złoto w dwóch krajach – mimo megasukcesu Still Into You.

 

Dlatego, ja mam jeden postulat do wydawcy Paramore – czyli labelu Fueled By Ramen: każcie zespołowi skończyć z ciągłym promowaniem jednej piosenki, i niech zagrają gdzieś w TV Ain’t It Fun, Daydreaming, czy Fast In My Car, zamiast po raz tysięczny Still Into You. Żeby ludzie usłyszeli że Paramore to zespół rockowy, a Hayley Williams robi lepsze rzeczy niż featuring w piosence electro-house.