Pages Menu
TwitterRssFacebook
Categories Menu

Posted by on Sty 11, 2016 | 1 comment

Oni wszyscy umrą

Oni wszyscy umrą

Odejścia Lemmy’ego Kilmistera i Davida Bowie uświadomiły mi jedną ważną rzecz. Że to dopiero początek. Początek ery, kiedy jeszcze żyjące legendy muzyki zaczną umierać. I jakkolwiek to okrutnie zabrzmi – zacznijmy się do tego przyzwyczajać.

Lemmy i David są tylko wierzchołkiem góry lodowej. Pod nimi mamy jeszcze takich ludzi jak Mick Jagger, Keith Richards, Jimmy Page, Robert Plant, Ozzy Osbourne, Tonny Iommi, Brian May, Pete Townshend, Aretha Franklin, nawet Axl Rose, Slash czy nawet James Hetfield. Oni wszyscy przeżyli całe mnóstwo lat grania, nierzadko okraszonymi ciężkimi chorobami i kilogramami substancji psychoaktywnych, że aż dziw że jeszcze przeżyli do dzisiaj. To nie są nieśmiertelne dzieciaki, których nic nie zabije, jak wielu z nas myślało w przypadku Lemmy’ego. To dopiero początek ery, w której co rusz będziemy płakać po kolejnej stracie w tym muzycznym świecie.

Jest na tym muzycznym świecie cała masa artystów, którzy – czy tego chcecie czy nie – miała jakiś wpływ na dzisiejszych twórców. Wy sami mogliście ich nigdy nie słyszeć, ale wasi idole już tak. Ja sam nie znam wszystkich albumów Led Zeppelin, czy nawet Motörhead i Bowie’go. Ale po swoich innych ulubieńcach widzę, jaki ci wszyscy ludzie mieli wpływ na mnóstwo dzisiejszych muzyków. I nie jestem w stanie tego kwestionować i odejście tych wielkich traktować obojętnie. Bo bez albumów które Lemmy stworzył za życia, nie wiem czy Metallica i Foo Fighters byłyby tymi zespołami, jakie są dziś. Bez ciągłych metamorfoz Bowie’go, nie wiadomo jak swoją karierę prowadziliby Marilyn Manson czy Madonna i Lady GaGa.

Tylko ja nie wiem, czy oni są w stanie potem te legendy zastąpić.

(pisane przy zapętlaniu „Anybody Seen My Baby?” Rolling Stones, w chaosie różnych myśli i atmosferze szoku, jakie mi towarzyszą od samego rana)

  • Zuzanna Janicka

    Smutne jest to, że na razie nie widzę na horyzoncie nikogo, kto mógłby ich zastąpić.