Chylińska pomału wraca do korzeni – „Kiedy przyjdziesz do mnie”

Chylińska pomału wraca do korzeni – „Kiedy przyjdziesz do mnie” post thumbnail image

Od czasów niepamiętnych tańców Chylińskiej w „Nie mogę cię zapomnieć” minęło już niemal pięć lat. Wszyscy byliśmy wtedy w szoku. Mogliśmy się po niej spodziewać wszystkiego, ale nie dance-popu! Właśnie w RMF FM miał premierę najnowszy singiel „Kiedy przyjdziesz do mnie„. I Agnieszka po raz kolejny zaskoczyła wszystkich!

Utwór od pierwszych taktów mnie uspokoił – nie ma syntezatora, jest… prawdziwie brzmiąca gitara! Ranyboskie, jak mi tego brakowało w „Modern Rocking„!!! Cały utwór jest mocnym nawiązaniem do korzeni kariery Agnieszki – tej z czasów bardzo wczesnego O.N.A., nawet jeszcze zanim usłyszeliśmy „Kiedy powiem sobie dość„. Nie jest to co prawda ostry rock, a bardziej klimaty Nickelbackowe. Ale zgodzicie się ze mną, że po mękach z „Modern Rocking” niesamowicie przyjemnie jest słyszeć Chylińską z gitarą w tle.

Jeszcze bardziej mi ręce drgnęły, kiedy w pewnych momentach Agnieszka zaczęła mocniej krzyczeć w refrenie. Widać, a raczej słychać że Aga wciąż ma ten głos, którym mocno growlowała dawno temu. Nawyki trudno wykorzenić, i całe szczęście. Tekst również przypomina znacznie lepszą lirykę z okresu „Winnej”, niż infantylizm z ostatniej płyty. Tak naprawdę, jedyne do czego mogę się przyczepić, to do teledysku. Poza ładną suknią Agi w pierwszych kadrach, nie ma tam totalnie nic zajmującego. A te jej wygibasy są aż nienaturalne.

Mam tylko nadzieję, że Agnieszka postanawia nam nie robić psikusa, i jedynie mieć jednego mocna singla, a cały album zupełnie inny. Chociaż po tym co nam zrobiła pięć lat temu, jestem gotowy na wszystko. I wszystko jestem gotów jej wybaczyć. W tym roku Agnieszka będzie obchodzić 20-lecie pracy artystycznej – w 1994 roku założyła swój pierwszy zespół Second Face, a pod koniec tego samego roku wstąpiła do O.N.A. I wygląda na to, że historia zatoczyła koło.
agnieszka chylińska kiedy przyjdziesz do mnie