Koncerty w Polsce – maj 2022

Rhye, Thundercat i Tommy Cash wpadli do Palladium, Dorian Electra wystąpiło w trzech miastach, 5 Seconds Of Summer w czwartek wypchało po brzegi Tauron Arenę – trudno już o lepsze potwierdzenie, że koncerty zagranicznych gwiazd wróciły! Co prawda, sytuacja polityczna i skutki pandemii niektórych artystów jeszcze odstraszają od przyjazdu do Polski (w tym Johna Legenda i Becka), ale wygłodniała publiczność w maju i tak ma w czym wybierać. Są też tacy, którzy tak się stęsknili za nami, że zagrają u nas po cztery czy pięć koncertów (Imany, Ray Wilson, Clannad, Skunk Anansie).

Od 2019 lista koncertów zagranicznych artystów pojawiała się u mnie regularnie co miesiąc i chyba nie muszę mówić, co zahamowało jej tworzenie przez ostatnie dwa lata.
Powiem szczerze – tęskniłem za tym scrollowaniem po agencjach i bileteriach oraz ciągłym zaskoczeniem jak wiele imprez mi uciekło z radaru. Tym samym zastrzegam sobie, że poniższa lista może być niekompletna i wręcz zachęcam do wrzucania braków w komentarzach (tutaj lub na FB), a ja postaram się uzupełniać na bieżąco.

Mała legenda: kursywą oznaczam festiwale, pogrubiam samych artystów, a na podkreślonych będzie można się ze mną zobaczyć.

1-3.05
3-MAJÓWKA: Epica, Morcheeba, Korpiklaani, Dire Straits Legacy, Dżem, Kult, Pidżama Porno i inni – Wrocław, Pergola i Hala Stulecia

1.05
IC3PEAK – Warszawa, Proxima

2.05
Skunk Anansie – Gdańsk, Stary Maneż

3.05
Skunk Anansie – Łódź, Wytwórnia
IC3PEAK – Wrocław, Akademia Club

4.05
Roisin Murphy – Warszawa, EXPO XXI
White Lies – Warszawa, Progresja
Clannad – Warszawa, Stodoła
The Luka State – Warszawa, Pogłos

5.05
Dead Can Dance – Łódź, Atlas Arena
Clannad – Warszawa, Stodoła
Balthazar – Warszawa, Palladium
Skunk Anansie – Kraków, Studio
Lil Darkie – Warszawa, Hybrydy

6.05
Clannad – Kraków, Studio
Novo Amor – Warszawa, Niebo
Skunk Anansie – Warszawa, Progresja
The Casualties – Wrocław, Stary Klasztor

7.05
Clannad – Kraków, Studio
Kid Francescoli – Warszawa, Praga Centrum
Ben Bohmer – Warszawa, Progresja
Yung Bans – Warszawa, Hydrozagadka
Stu Larsen – Warszawa, Bardzo Bardzo

8.05
Nathan Evans – Poznań, 2progi
Skunk Anansie – Wrocław, Centrum Koncertowe A2

9.05
One Republic (support: Jessia) – Warszawa, Torwar

10.05
YUNGBLUD (support: Nova Twins) – Warszawa, EXPO XXI
Elder – Poznań, Pod Minogą

11.05
Conan Gray (support: Mallrat) – Warszawa, Torwar

12.05
William Fitzsimmons (support: Beharie) – Warszawa, Hybrydy

14.05
Tate McRae (support: Dylan) – Warszawa, Proxima
The Sisters of Mercy – Wrocław, Centrum Koncertowe A2
Omar Lay – Warszawa, Kultura Wysoka

15.05
Sega Bodega – Warszawa, Proxima
William DuVall – Warszawa, Hybrydy
(support: Nurse) – Warszawa, Niebo
Naviband – Warszawa, Hydrozagadka

16.05
Imany – Wrocław, Narodowe Forum Muzyki

17.05
Imany – Poznań, Sala Ziemi
Tiny Moving Parts – Warszawa, Hydrozagadka

18.05
Imany – Warszawa, Progresja
Girl In Red (support: Del Water Gap) – Warszawa, Palladium
Jamie Cullum – Wrocław, Narodowe Forum Muzyki
Fit For An Autopsy (goście: ENTERPRISE EARTH +INGESTED +GREAT AMERICAN GHOST +SENTINELS) – Warszawa, Proxima

19.05
Imany – Gdańsk, Teatr Szekspirowski
Rejjie Snow – Warszawa, Praga Centrum
Sevdaliza – Warszawa, Stodoła

20.05
Schiller – Gdańsk, Teatr Szekspirowski

21.05
Soley – Warszawa, Praga Centrum
Giolì & Assia – Warszawa, Praga Centrum
Tool (support: Brass Against) – Kraków, Tauron Arena
Schiller – Warszawa, Progresja
Elder – Wrocław, Akademia

22.05
Larkin Poe (support: Ryan McCullan) – Kraków, Kwadrat
Schiller – Kraków, Studio
Elder – Kraków, Zaścianek
Ray Wilson – Lublin, Centrum Spotkania Kultur

23.05
Larkin Poe (support: Ryan McCullan) – Warszawa, Proxima
Eagles Of Death Metal (support: Dea Matrona) – Warszawa, Stodoła
Woosung – Warszawa, Hybrydy
Ray Wilson – Warszawa, Teatr Roma

24.05
Viagra Boys – Warszawa, Praga Centrum
KING 810 (goście: CABAL + DAVID + BORN A NEW) – Warszawa, Hydrozagadka
Dream Theater (gość specjalny: Devin Townsend) – Kraków, Tauron Arena

25.05
Viagra Boys – Poznań, Tama
JC Stewart – Warszawa, Praga Centrum
Ray Wilson – Łódź, Teatr Muzyczny

26.05
Hollow Coves – Warszawa, Hydrozagadka
Benee (support: Hope Tala) – Warszawa, Proxima
TR/ST – Warszawa, Progresja
Jethro Tull – Bielsko-Biała, Bielskie Centrum Kultury

27.05
Los Bitchos – Warszawa, Hydozagadka
Mahmood – Warszawa, Palladium

28.05
Warpaint – Warszawa, Progresja

29.05
Denzel Curry – Warszawa, Letnia Scena Progresji
Declan McKenna (support: Joseph Will Cook) – Warszawa, Progresja
Jethro Tull – Gdańsk, Stary Maneż
Tempers – Wrocław, Stary Klasztor

30.05
Meute – Gdańsk, Stary Maneż
Ray Wilson – Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska
Jethro Tull – Warszawa, Palladium

31.05
Korn – Warszawa, Torwar
Meute – Poznań, Tama
Pablo Vittar – Warszawa, Progresja
Jessy Lanza – Warszawa, Smolna 38
Denzel Curry – Kraków, Studio
Ray Wilson – Gdańsk, Stary Maneż

Najlepsze albumy 2021 – sekcja polska

No dobra, wiem – zdecydowanie za późno to publikuję. Na swoją obronę mam dwie rzeczy. Pierwsza – praca. Dwa – dużo wewnętrznych sporów o to zestawienie. Pierwotnie było tu ponad 20 albumów z naszego podwórka, niektóre postanowiłem wprowadzić ostatecznie dopiero tydzień temu, z jednym do dziś się biję wewnętrznie czy jednak się nie należało. Ale wiecie co? Cieszy mnie to, że mam takie dylematy. Bo jeszcze dwa lata temu w życiu bym nie podejrzewał, że będę tak ochoczo myślał o rodzimej muzyce.

No to jedziemy – 16 moich najlepszych polskich płyt 2021.

Pies – Na więcej nie mam sił

Jeśli nie znacie tej poznańskiej kapeli, to prędko nadróbcie. Ich debiut, który wyszedł w marcu tego roku to piękny soft-pop, którego ich biografia na Spotify całkiem nieźle podsumowuje jako „przełom lata i jesieni zamknięty w piosenkach”. Mimo, że nie zawsze z tekstów wylewa się optymizm („Dorosłość to same obowiązki/Chciałbym zrobić coś dla siebie” z Mija czas codziennie daje mi z liścia w twarz), to jest to rzecz, która została nagrana dla waszego pokrzepienia i komfortu. To jest muzyka, która leczy. Poważnie mówię.

Sanah – Irenka

Płyta, której się obawiałem. Kiedy po zawładnięciu w 2020 polskim mainstreamem Sanah produkowała kolejne single jak taśmociąg, zaczynało wiać nudą. Na szczęście Irenka jeszcze ma w sobie tę krztynę przebojowości i zajebistej szczerości w tekstach, która była i na debiucie, ale wtedy na niektóre kawałki brakowało miejsca. Dlatego trzeba było wydać drugą płytę rok po pierwszej. A po więcej argumentów zapraszam do mojej recenzji Irenki.

Arek Kłusowski – Lumpeks

Mainstreamowy pop i electro-pop jest w tym kraju zdominowany przez kobiety. Facetom w mainstreamie na ogół zostaje tylko rock, rap, fucha producenta lub pop bardziej zrobiony na modłe kolejnych klonów Piaska produkowanych przez programy typu The Voice. Dlatego każdy taki pan próbujący cokolwiek odmiennego ma moją aprobatę. I jednym z tych panów jest właśnie Arek Kłusowski, który na pierwszym albumie próbował udawać Rojka czy Podsiadłę -ale na Lumpeksie dowala mocno przebojowym electropopem przy tym bawiąc się oszczędnie słowami i nie zostawiając suchej nitki na np. polskim systemie edukacji, polskiej mentalności która chce wpychać nos w cudze sprawy czy oczekiwaniach rodziców. Takiego polskiego popu chcę jak najwięcej w radiach.

Michał Anioł – U

No to teraz schodzimy do polskiego niezalu. Poznajcie kolejnego debiutanta w tym zgromadzeniu – Michała Anioła, którego odkryłem, po tym do współpracy zaprosili go Wojtek Urbański i Sonar Soul na album Rysy. Niedługo potem znalazłem jego debiutancki album, na którym kipi od gęstych beatów w stylu house z domieszką dance i trapu. A nad tym wszystkim głos Michała, który śpiewa jakby od niechcenia i wyśpiewuje swoje nerwy. Jest tu nawet kilka przebojowych i wręcz tanecznych kawałków (Potrzebuję was czy Splash), a nad wszystkim jest atmosfera niepokoju i lekkiego smutku, doskonale rozumianego przez moje pokolenie.

Marta Bijan- Sztuka płakania

Jeśli nie znacie tego nazwiska, to znaczy, że nie oglądaliście czwartego sezonu polskiego X-Factora, gdzie zajęła drugie miejsce. Udało się jej potem wydać debiutancki album w Sony, który był bardzo nijaki. W 2021 wróciła z materiałem w klimacie… progresywnego rocka, metalu i shoegaze! Poważnie! Jednak nie znajdziecie tu hardkorowych riffów i krzyczenia – chyba że tego metaforycznego, bo śpiew Marty i teksty o bólu, mroku i końcu świata są jakby niewypowiedzianym do końca wołaniem o pomoc. Jeśli wkrótce ma się wydarzyć jakiś koniec świata, to ten album będzie jego idealnym soundtrackiem pod napisy końcowe.

Niemoc – Kilka najlepszych dni w życiu

Od zespołu złożonego ze szkolnych kolegów do muzyków zapraszających na album Michała Wiraszko czy Kachę z Coals. Niemoc w błyskawicznym tempie awansowali z ciekawostki do jednego z najlepiej zapowiadających się przyszłościowo post/prog-rockowych zespołów. Kilka najlepszych dni w życiu to materiał napchany gęstymi beatami klawiszowymi podparte o mocne riffy i kilka naprawdę wyśmienitych występów wokalnych.

Zdechły Osa – Sprzedałem dupę

Osa swoim pierwszym legalem zdzielił mi w twarz. I poprosiłem o więcej. Do dzisiaj słuchając Sprzedałem dupę zastanawiam się czy to jeszcze rap czy już nu-metal? Czy Osa będąc tam dobitnie szczery w swojej wulgarności przesadza czy to po prostu jego styl wyrazu? Dlaczego tam jest więcej przesterowanych gitar niż potężnych beatów i sampli? I dlaczego jego koncerty przypominają bardziej występy Dezertera niż Pezeta? Zdechły Osa tym albumem ciągle prowokuje mnie do zadawania pytań i odkrywania nowych warstw jego patologicznej twórczości – i o to chodzi.

Brodka – BRUT

O ile Clashes było dla Brodki próbą napisania siebie od nowa (moim zdaniem, niezbyt udaną), tak BRUT jest tych prób zwieńczeniem – nad wszech miar udanych. Lawirowanie między rock’n’rollem i trip-hopem, inspiracjami cold wave, a nad tym wszystkim jeszcze świetna strona wizualna w teledyskach i występach Moniki na żywo. BRUT jest dziełem kompletnym, które należy podziwiać w całości – nie tylko samą muzykę. Artystka udowodniła, że jest na naszym rynku klasą samą w sobie, do której dzisiejsze debiutantki bedą się wielokrotnie odwoływać.

Ifi Ude – LUDEVO

Jak łączyć Polskę z Nigerią? Ifi Ude doskonale to wie i na LUDEVO robi to bez obciachu czy sztucznego nadęcia. Budowanie napięcia poprzez skrzypce, ludowe perkusjonalia i dźwięki sitar (a przynajmniej wydaje mi się, że je słyszałem parę razy) na tym albumie są w stanie odczarować dla każdego poczucie, że „muzyka ludowa” musi być przaśna. A nad tym wszystkim śpiew Ifi nafaszerowany emocjami (posłuchajcie chociażby Tato, tato). Nominacja do Paszportu Polityki była zasłużona.

WaluśKraksaKryzys – ATAK

Z małego niezależnego labelu Trzy szóstki do ulubieńca krytyków muzycznych i festiwali pokroju Męskiego Grania, Jarocina czy Pol’and’Rocka. WaluśKraksaKryzys. Kariera muzyczna Walusia to klasyczny przykład from zero to hero osiągniętego wyłącznie muzyką. ATAK udowadnia mi, że rock wcale nie jest martwy – trzeba go napisać na niego inny przepis. Czasami trzeba zmieszać z punkową agresją, czasem połamać konstrukcję zwrotka-refren-zwrotka, jeszcze gdzieś zaprosić Króla i zabawić się basem, a przede wszystkim – być szczerym do bólu w tekstach jak Waluś, rozprawiający się ze swoimi słabościami. Węszę tu Fryderyka w kategorii Album Rock.

Maria Peszek – Ave Maria

Maria zapowiadając ten album mówiła, że „to najpewniej najpiękniejsza płyta jaką nagrała”, a w wywiadach przebąkiwała że kolejnej może już nie być. Jeśli faktycznie ma to być jej pożegnanie ze sceną, to jest ono pełne żalu i agresji. Agresji pod bezkompromisowymi bitami oraz tej ukrytej pod tekstami. Pośród tych drugich mamy zarówno bezpośrednie walenie w nos (singlowe Barbarka oraz Jebię to wszystko) i jak i całkiem zgrabnie dobrane metaforami (Viva La Vulva). Nawet jeśli z Ave Maria wyłania się obraz pt. „Polski już nie ma”, to ten obraz jest wciąż piękny.

Mapa – Wzywam cię

Płyta która pod koniec roku wzięła mnie z zaskoczenia. Debiut Magdy Pasierskiej to pozycja która przeszła niemal bez echa, a powinna być we wszelkich możliwych rankingach. Wzywam cię to opowieść o lękach i wyobcowaniu ubrana w electro-trap-popowe bity. Momentami kojarzyło mi się z debiutem Billie Eilish, czasem gdzieś idzie usłyszeć Björk z czasów Post czy Debut – spróbujcie posłuchać Przejdź do pozycji dziecka czy utworu tytułowego i uniknąć skojarzeń z autorką Human Behaviour. Mapa niby chce nas wyciągnąć na parkiet, ale z duszą na ramieniu. Ja się daję wyciągnąć bez proszenia.

Dziarma – Dziarma

Osobiście zapamiętam 2021 w polskiej muzyce jako początek przejmowania mainstreamowej rap sceny przez kobiety. Ryfa Ri, Margaret, Gonix, Young Leosia, Oliwka Brazil oraz Dziarma, która na koniec roku wpadła i pozamiatała. Raperka długo dojrzewała do tej płyty i to słychać – wie kiedy musi być delikatna i subtelna (Najlepsza, Velour, Drzazga), wie kiedy musi być głośna i energiczna (Czarny Bez, Bomby), a zgraja producentów oraz gości idealnie jej w tym pomaga, często tworząc idealny kontrast. Mieliśmy w 2021 głównie imprezowe rap dziewczyny, a Dziarma jest dla nich lekką opozycją – jako narratorka i twórczyni historii. Ja to kupuję. W dzień publikacji tego zestawienia Dziarma trafiła na spotifajowy billboard na Times Square. Jeśli to dopiero debiut, to ja niecierpliwie czekam co Dziarma zrobi dalej.

Szczyl – Polska Floryda

Tylko dwie rapowe płyty w tym roku wywołały u mnie poczucie „WOW, ale to świeże”. Pierwszą był Zdechły Osa, a drugą właśnie Szczyl. Polska Floryda to przede wszystkim doskonałe produkcje które zgrabnie skaczą po wpływach soulowych i r&b, a nawet post-punkiem. Chwilami ma się wrażenie, że to album rodem z zachodniego wybrzeża USA, dopóki nie wchodzi nawijka Szczyla. Nawijka, która momentami jest nieco niewyraźna i zagłuszona, ale czuć w niej pełno szczerości. Osobiście odnajduję w Szczylu tego samego chłopaka, którym sam byłem będąc w jego wieku (i również mieszkając w Trójmieście, skąd pochodzi). „Szczyle mają w łapach cały świat”, rapuje autor na sam koniec i trudno mu nie życzyć powodzenia by ten świat w jego rękach został.

Sokół – NIC

NIC to portret rapera świadomego swojej pozycji, doskonale wiedzącego że nie musi nikomu nic udowadniać i że nikt mu nie odmówi feata (bez konkretnej przyczyny). Bo w sumie NIC nie przynosi u Sokoła rewolucji – te same tematy co na solówce trzy lata temu, a flow oraz formuła doskonale znane i wypracowane. Muzycznie też praktycznie nie da się przyczepić do niczego, a jedynie wychwalić kto miał bardziej angażujące pomysły – jak np. Sampler Orchestra z tłocznym klimatem, Steez i Janicki samplujący Bajm czy Duit z synthwave’ami. A wisienką na torcie jest tu gościnny udział… chóru dziecięcego Fasolki. Pucowanie własnego pomnika? Tak, ale trzeba dbać by pomniki nie pokryły się rdzą i dalej zachwycały. Tak jak Sokół zachwyca z NIC.

Tola Szlagowska – Subtitles

Nie, obiektywny to ja tu raczej nie jestem. Ale nawet się nie silę. Bo kiedy idol z lat nastoletnich, który uformował cię jako człowieka wreszcie wydaje płytę (po ponad 10 latach!), to kalkulacje i chłodna krytyka muszą iść na bok. Zwłaszcza kiedy wychodzi płyta, która z emocji jest utkana. Bo takie właśnie jest Subtitles – co usłyszy nie tylko taki hardkorowy fan Szlagowskiej jak ja. Bezpośrednie w słowach, w śpiewie Toli która zdaje jakby stała dosłownie obok i wyrzucała z siebie wszystkie nerwy oraz aranżach popowo-jazzowych. Nie ma tu spełniania czyimś oczekiwaniom czy gustom. Mamy po prostu Szlagowską komunikującą wprost co jej chodziło po głowie przez całe życie po Blog 27.

Niech oni też wpadną do Polski!

Polska już dawno przestała być czarnym punktem na trasach koncertowych wielkich gwiazd i artystów. Zagrali u nas Guns N’ Roses, Prince, Blur, Madonna zagrała już dwukrotnie, Archive, Tricky, Slayer i White Lies są u nas stałymi gośćmi, nie ominął nas nawet Justin Bieber. Lada chwila przylecą do nas Areosmith, Black Sabbath, Alice In Chains i Sixto Rodriguez. Mimo to, wciąż wielu muzyków nie zaciągnięto na polskie hale koncertowe, kluby, festiwale. Albo nie zaciągnięto od bardzo dawna. Tu moje osobiste TOP tych, na których obecność w Polsce zareaguję natychmiastowym kupnem biletu w pierwszym rzędzie.

1780106_10151900660181398_588457808_o

P!nk
Jej płyty u nas osiągają status co najmniej złotej, radiostacje nie przestają grać jej singli – zarówno starszych, świetnych „Just Like a Pill” czy „Family Portait”, jak i najnowszych „Just Give Me a Reason” czy „True Love”. Zatem aż dziw, że jeszcze nie zawitała pod strzechy jednej z polskich hal, ze swoimi naprawdę spektakularnymi show ze swoich ostatnich tras. A Alicia Moore (prawdziwe nazwisko P!nk) na swoich koncertach wiesza się na linach, przebiera kilka razy, sięga po utwory Led Zeppelin i Queen bez profanowania ich, i absolutnie nie traci formy wokalnej. OK, trochę oszukuję – P!nk zagrała już raz w Polsce. Jako… headliner Open’era w 2004! Kiedyś nawet Open’er przejawiał inny muzyczny klimat. A w tamtych latach nie robiła tak wielkich fiest, a już na pewno nie na festiwalach. Nie wiem jak wy, ale ja na jej koncert w Polsce pobiegnę w podskokach jeśli się go w końcu doczekam.

bruce

Bruce Springsteen
Sami dobrze wiecie jak kocham Springsteena. Dlatego koncert tego mistrza gitary byłby dla mnie spełnieniem marzeń. I jestem pewien że nie tylko dla mnie. Jestem tylko ciekaw, gdzie Boss mógłby wskoczyć na scenę ze swoim wiosłem, i samym pojawieniem się przed moimi oczami (bo oczywistym będzie że będę stał jak najbardziej z przodu) wywołać u mnie uczucia orgazmiczne. Stadion Narodowy pewnie ciut za wielki, na Torwar byłoby w sam raz. Chociaż jeśli się go nad Wisłą doczekam, to pewnie tylko na jakimś festiwalu. A szkoda. Ale grunt że miałbym szansę wskoczyć na scenę i spróbować go zmolestować.

340927_339478502752056_349214630_o

Jack White
Był u nas już trzykrotnie – jednak nigdy nie solowo. Zagrał z The White Stripes, z The Racounters, z The Dead Weather również – i za każdym razem na Open’erze. Jednak materiału z solowego albumu „Blunderbuss” (kto słuchał, ten wie że jest świetny!) wciąż nam tu nie zaprezentował. Chodziły rok temu plotki że pojawi się na Open’erze (znowu…), ale nic z tego nie wyszło. A polska publiczność go kocha. Jack, wpadnij tu raz jeszcze. Pójdziemy razem na pierogi.

1453284_10152075011348234_2114970431_n

Britney Spears
W 2009 roku Warszawa miała stać się polską stolicą muzyki pop. Jednego lata miały u nas wystąpić – obie po raz pierwszy w Polsce – Madonna i Britney Spears! Pierwszy polski koncert Madonny udał się bez zarzutów. Koncert Britney został odwołany – i to dopiero 10 dni przed jego planowaną datą. Firma Adamiakjazz, która miała zorganizować koncert, nie dopełniła warunków umowy tłumacząc się że… była niezgodna z polskim prawem. Pozostawię to bez komentarza, i będę błagał by Księżniczka Pop wybaczyła Polsce i dała się zaprosić do nas raz jeszcze. Jak tylko oczywiście wróci z Las Vegas, gdzie aktualnie Britney daje koncerty w ramach dwuletniej rezydentury w amerykańskim „Mieście Grzechu”.

1504178_10151831979980780_127910533_o

Fall Out Boy
Co prawda, najnowszy nagrany po reaktywacji album Save Rock And Roll” nie przypadł mi do gustu, to naprawdę miło byłoby zobaczyć tych panów w Polsce, skoro już na dobre wrócili do wspólnego grania. Chociażby dla tych starych hitów. Chcę usłyszeć na własne uszy „Thnks Fr Th Mmrs„, „Dance, Dance„, „This Ain’t a Scene, It’s an Arms Race„, „I Don’t Care„… no dobra, „My Songs Know What You Did In The Dark” też. Żeby ich posłuchać na żywo, zanim znowu strzeli im do głowy żeby się rozpaść. Niech tylko zrobią tę letnią trasę z Paramore i do nas mogą wpaść jesienią (i mogą spakować ze sobą Hayley Williams, nie narzekałbym).

2182_48543513586_5342_n

No Doubt
OK, powiedzmy sobie szczerze – reaktywacja niespecjalnie im wyszła. Gwen Stefani za długo robiła rzeczy solowe, które mocno w nią wsiąkły i zaraziła chłopaków z zespołu. Dlatego zamiast kolejnych hitów porównywalnych do „Just a Girl” czy „Don’t Speak„, na „Push And Shove” mieliśmy popowe hiciki. Z trudem przesłuchałem ten album do końca. Ale chciałbym ich zobaczyć w Polsce – podobnie jak Fall Out Boy – dla tych starych hitów. Może by tak wpadli na Orange Warsaw Festival? Pasowaliby tam jak ulał.

 

Kiedy zaczynałem pisanie tego wpisu (a zaczynałem już w 2013), ta lista była znacznie dłuższa. Do tego czasu zdążono ogłosić Nine Inch Nails w Katowicach, Justina Timberlake’a w Gdańsku, Soundgarden w Oświęcimiu i Outkast na OWF – a wszystkich ich chciałem w tym zestawieniu umieścić. Myślę że to najlepszy dowód na to, że każde koncertowe marzenia mogą się spełnić. A wy jakie macie?

(mikrofon znalazłem tutaj, zdjęcia artystów z ich FB)