Pages Menu
TwitterRssFacebook
Categories Menu

Posted by on Paź 25, 2017 | 1 comment

Co w 2017 zostało z One Direction?

Co w 2017 zostało z One Direction?

Boysbandy i girlsbandy mają to do siebie, że prędzej czy później muszą się rozpaść, lub na dłuższy czas zawiesić działalność. I nie jest to nic dziwnego, zważywszy na fakt, że zdecydowana większość z nich jest tworzona z utalentowanych młodych ludzi „z łapanki”, którzy wcześniej się w ogóle nie znali. Kiedy nagle zaczynasz pracować z kilkoma zupełnie obcymi sobie ludźmi, a do tego jeszcze (nie zawsze, ale taki często jest schemat) zapewniać media i fanów o wielkiej przyjaźni w zespole, to kiedyś to musi pęknąć. Dlatego swojej próby czasu nie przetrwały takie zespoły jak Us5, Take That, Spice Girls, Dianity Kane, Pussycat Dolls i nasze rodzime Just5 (jedynym chlubnym wyjątkiem od tej reguły są Backstreet Boys). I najpopularniejszy boysband obecnej dekady nie był niczym wyjątkowym w tej kwestii. One Direction też powstało z chłopaków, którzy wcześniej o swoim istnieniu nie mieli zielonego pojęcia. I musieli kiedyś się rozpaść.

One Direction miało tę minimalną przewagę, że Harry, Louis, Zayn, Niall i Liam przed rozkręceniem wielkiej kariery mogli się „podocierać” ze sobą x-Factorze. Kariera zespołu była krótka (zaledwie 5 lat), ale bardzo intensywna – 5 albumów wydawanych rok po roku na szczytach list sprzedaży, wyprzedane do ostatniego miejsca trasy koncertowe, masa nagród i wyróżnień, bardzo silny fandom. W marcu 2015 z zespołem pożegnał się Zayn Malik, niecały rok później zespół ogłosił, że robi sobie przerwę, bowiem każdemu zamarzyła się kariera solowa.

I ten schemat jest wręcz książkowy, jeśli przypomnimy sobie jak skończyło się N’Sync czy Spice Girls. Piątka bardzo młodych chłopaków została wciągnięta do wspólnej pracy muzycznej i migiem osiągnęła taki sukces, że oczywistym było, że ktoś zapragnie większej niezależności. Chłopaki z One Direction obecnie silnie pracują na własny rachunek i wszyscy – bardziej desperacko lub mniej – zerwać muzycznie z wizerunkiem „chłopca z boysbandu”. Pora sprawdzić, jak po prawie dwóch latach od wydania ostatniego singla One Direction, jego członkowie zdają egzamin z niezależności.

Zayn Malik


Po odejściu z zespołu nie próżnował. Jeszcze tego samego roku w sieci pojawiło się jego debiutanckie nagranie z Naughty Boy’em, a wywiadów dotyczących życia w zespole udzielał na prawo i lewo. Pokusił się nawet o wydanie autobiografii. Konkrety pojawiły się w styczniu 2016 roku, kiedy to wypuścił singiel Pillowtalk, a dwa miesiące później album Mind Of Mine. Wokalista zaskoczył dojrzałym wizerunkiem, a także kierunkiem muzycznym – poszedł w nowoczesne R&B pełne wpływów dub, soul, hip-hopu i reggae. Mind Of Mine otrzymało bardzo dobre recenzje od krytyków, a krążek zepchnął Adele z pierwszego miejsca brytyjskiej listy sprzedaży. Zayn nie promował albumu trasą koncertową, a obecnie pracuje już nad kolejnym albumem. Zwiastują go single nagrane z Sią i PARTYNEXTDOOR, a wcześniej razem z Taylor Swift promował muzycznie Ciemniejszą stronę Grey’a. Mocne brawa za udane zerwanie z boysbandową przeszłością. Niech tylko w wywiadach przestanie opowiadać jak to mu było źle w zespole, bo ile można.

Harry Styles


Pozostali członkowie kazali nam dość długo czekać na solowe dokonania. Wiele mediów i fanów 1D obstawiało, że to właśnie najmłodszy z ekipy Harry Styles będzie najjaśniejszą gwiazdą po rozpadzie i odniesie sukces porównywalny do Justina Timberlake’a czy Robbie Williamsa. I Styles zaskoczył najmocniej, bowiem debiutancki solowy album wydany w maju tego roku pokazał, że wokaliście stylistycznie bliżej do Paula McCartney’a! Album pełen brzmień garage rocka i britpopu wprawił wszystkich w osłupienie. Wielu posunęło się do stwierdzenia, że po takiej płycie powrót do One Direction byłby zbrodnią. I ja również jestem tego zdania.

Niall Horan


Póki co, Niall jest ostatnim który wydał już cały krążek. 20 października tego roku ukazał się jego debiut zatytułowany Flicker, który – delikatnie mówiąc – zanudza. 13 kawałków, z których ciężko wyróżnić coś konkretnego i dobrego. Wokalista poszedł w gitarowe balladki, brzmiące jak te z debiutanckiego albumu One Direction. Absolutny brak progresu, ale może właśnie to jemu najbardziej brakuje rodzimego zespołu? Bo tak to brzmi w obecnej chwili.

Louis Tomlinson


Najstarszy z całej tej piątki miał niezłe wejście – w grudniu 2016 zaliczył gościnny występ u samego Steve Aokiego w przebojowym Just Hold On. Później jest gorzej niż średnio – nagrane od linijki schematyczne single Back To You oraz Just Like You wlatują jednym uchem i wylatują drugim. W 2018 roku nakładem Epic Records ma się ukazać pełny album Louisa. Tylko że w tej chwili nie ma powodu, by go niecierpliwie wyczekiwać jak albumów Zayna czy Harry’ego.

Liam Payne


Jeśli ktoś w One Direction szukał nowego Timberlake’a, to najbliżej do niego właśnie Liamowi. W maju 2017 wydał swój pierwszy singiel Strip That Down, w którym nietrudno znależć nawiązania do stylistyki Timberlake’a. Ba! Liam momentami brzmi dosłownie jak on. Prosty, ale chwytliwy pop/r&b kawałek z potencjałem na podbijanie klubowych parkietów. W październiku ukazał się kolejny, już niestety nie tak przebojowy Bedroom Floor, ale podobny stylistycznie, a po drodze jeszcze zaliczył niezły gościnny występ u Zedda. Wielkiej odskoczni od One Direction nie ma, ale ja nie mam problemu z tym, że Liam chce tylko robić taneczne kawałki. Prezencję ma niezłą, niech to wykorzysta. I nietrudno odnieść wrażenie, że Liam ma problem z oderwaniem się od przeszłości z 1D – pierwszy singiel ukazał się tydzień po premierze albumu Harry’ego, a drugi tego samego dnia co album Nialla. Celowe zabiegi promocyjne dla podbicia zainteresowania? Trochę jakby nie wierzył we własny potencjał.

Wnioski? Po odłączeniu chłopaków od zespołu, słychać wyraźnie który ma jakikolwiek pomysł na bycie solo. Czasami lepszy (Zayn i Harry), czasami trochę gorszy (Liam). Te niecałe dwa lata bez One Direction udowodniły, że nie wszyscy mogli świecić tym samym blaskiem, jaki wypełniał ich na wyprzedanych stadionach na całym świecie. I powrót One Direction mógłby niektórym w tym pomóc. Ale tak długo jak sami Harry i Zayn będą trzymać swój wysoki (w swoich kategoriach i możliwościach) poziom, tak taki ruch będzie zbędny. Zwłaszcza jak ta przerwa w działalności miała trwać tylko nieco ponad rok, a zapowiada się czekanie jeszcze co najmniej do najbliższej wiosny.

  • Krzychu Karwowski

    Pamiętam moje praktyki w Irlandii parę lat temu, kiedy cały kraj był dosłownie wytapetowany / wytatulowany 1D…