Pol’and’Rock Festival 2021 – dzień pierwszy

27. Pol’and’Rock Festival ze stacji Makowice – odjazd! Sygnał wybrzmiał w czwartek po godzinie 15 i Najpiękniejszy Festiwal Świata oficjalnie wystartował. Skromniejszy niż zwykle, co prawda – ale jak na czasy pandemiczne jest to festiwal z rozmachem światowym.

20 tysięcy wejściówek rozeszło się wcześniej piorunem – ale na sam start raptem połowa dozwolonych uczestników przyjechała. Jurek Owsiak postanowił w czwartek poczekać z uroczystym wygłoszeniem przysięgi festiwalowiczów „aż wszyscy przyjadą”. Kolejka samochodów do testów na COVID (według słów organizatorów tylko jedną osobę trzeba było odprawić z kwitkiem, po tym jak kilkakrotne testowanie dawało wynik pozytywny) ciągnęła się do późnych godzin, a przez bramę co chwila wchodzili ludzie z namiotami i śpiworami. Doszło wręcz do tego, że trzeba było szybko zorganizować więcej miejsca na namioty dla spóźnialskich. Fundacja postanowiła też pójść na rękę tym, którzy kupili bilety na późniejsze daty – bo można wjeżdżać bez patrzenia na datę biletu. Zarówno pod sceną, jak i w kolejkach czy strefach partnerów idzie zauważyć, że ten festiwal jest znacznie skromniejszy. Ale festiwalowy duch którego było pełno w Kostrzynie, jest obecny i w Makowicach. Ludzie uśmiechnięci, tańczący i śpiewający na pasie startowym lotniska, rozbijający swoje „wioski”, pełno zabawnych kostiumów i przebrań. Potwierdza się to, że ten festiwal tworzą uczestnicy, nie miejsce.

Na jednej z konferencji prasowych Jurek Owsiak nie czekał na pytanie, które na pewno by padło i od razu powiedział – tak, są plany by Pol’and’Rock został na lotnisku w Makowicach na następne parę lat. Podkreślał jak wielkim logistycznym wyzwaniem było zorganizowanie festiwalu na pustym lotnisku, gdzie trzeba było przywieźć dosłownie wszystko – również wodę do sanitariatów. Dziękował władzom gminy Płoty za współpracę, chwalił współpracę ze służbami porządkowymi i co rusz zapewniał, że największa praca wciąż jeszcze przed nimi. Bo zacząć festiwal udało się gładko – zakończyć z wywiezieniem wszystkiego może być znacznie trudniej. Ale nie mówmy o końcu, bo jeszcze do niego daleko.

O ile w zeszłych latach niemożliwym było zobaczyć dosłownie wszystkie festiwalowe występy, tak w tym roku Pol’and’Rock wręcz zdaje się do tego zachęcać. Spotkania z gośćmi Akademii Sztuk Przepięknych zaczynają się punkt dziesiąta, kończą tuż przed otwarciem Dużej Sceny, a wszystkich którym było przez cały dzień mało wrażeń jeszcze ugości nocna scena ASP. Ci najbardziej wytrzymali mogą więc bawić się przez ponad 16 godzin! O ile znajdą się tacy, bo wrażeń od samego początku jest co niemiara.

Widok na przestrzeń pod Dużą Sceną z koła Allegro.

Począwszy od samych gości ASP, którzy tryskali humorem i dobrą energią – mimo wczesnych godzin rannych. A kiedy Tabu otworzyło Dużą Scenę, to zabawa zaczęła się na dobre! Na twarzach uczestników i artystów malował się uśmiech pełen beztroski i swobody, za którą wszyscy tęsknili przez cały 2020. Chociaż nikt z organizatorów nie twierdził, że zagrożenie minęło, to ziarnko nadziei na lepszą przyszłość zostało zasiane muzyką.
Atmosfera na Dużej Scenie zmieniała się z koncertu na koncert. Tabu bujało uczestnikami, WaluśKraksaKryzys swoim punk-rockowym uderzeniem zmuszał do skakania i pogowania, Kroke uspokoiło uczestników, a Vavamuffin i Jahcoustix rytmami reggae znowu rozbujali i namawiali do miłości. Kiedy scenę przejęli Łona i Webber & The Pimps, to pod sceną rozpoczęła się potężna impreza. Okrzyki ze słynnym „ośmiogwiazdkowym hasłem”, machanie rękami na lewo i prawo oraz unoszący się w powietrze piach i kurz wzniesiony przez tańczącą publiczność. I zasadniczo taka atmosfera została już do samego końca dnia, bo na Renacie Przemyk publiczność nawet nie próbowała się uspokoić. Sama artystka też nie kryła wzruszenia takim przyjęciem przez Pol’and’Rockową publiczność – chociaż był to jej już trzeci z rzędu koncert na festiwalu. Może tylko Raz Dwa Trzy nieco wyczillowało rozentuzjazmowaną festiwalową dzicz, ale kończąca dzień Łydka Grubasa od samego początku nie brała jeńców. W sumie nie musiała – obecni pod sceną festiwalowicze tańczyli tak ostro jak im zespół zagrał.

Łydka Grubasa na Dużej Scenie

A ci, którzy naładowani endorfinami i adrenaliną potrzebowali uspokojenia, mogli udać się od razu na scenę ASP, gdzie czekała na nich Trupa Trupa. Kiedy widziałem ich pierwszy raz na żywo jakąś dekadę temu, byli debiutującymi szczylami o których niewielu wiedziało. Teraz ich oglądałem na Pol’and’Rock Festiwal jako zespół z karierą międzynarodową porównywalną do Riverside czy Behemoth. Proponowany przez gdańską kapelę alt-psychodeliczny rock wprowadzał w atmosferę strachu i niepokoju. Idealną na zakończenie intensywnego pierwszego dnia festiwalu.

Trupa Trupa na scenie Akademii Sztuk Przepięknych

Pierwszy dzień potwierdził to, z czego już wcześniej ten festiwal był znany – na Pol’and’Rock Festival niemożliwe nie istnieje. Pandemia? Ograniczenia eventowe? Miejsce imprezy na którym nie ma nic? Eee tam – dla twórców tego festiwalu nie ma rzeczy nieosiągalnych. I tak zrobią festiwal pełen muzyki, kolorów i beztroskiej zabawy.

PS. I po raz kolejny przypominam, że znacznie więcej zdjęć i relacje na bieżąco są u mnie na instagramie!

28. finał WOŚP- fotorelacja

Miałem w planach napisać klasyczną relację z tego, co po raz kolejny przeżyłem na finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Warszawie, ale zdałem sobie szybko sprawę, że wyglądałaby niemal 1:1 jak ta napisana w zeszłym roku. Bo zasadniczo, to nie jest wydarzenie, w którym zmienia się dużo. Wciąż gramy, bo lubimy i chcemy pomagać, wciąż dzieje się dużo naraz, wciąż pełno ludzi i kamer, wciąż pełno w ludziach otwartych serc do pomagania.

W odróżnieniu od poprzednich finałów, była jedna zasadnicza różnica. Ponieważ w tym roku pod PKinem jest budowa muzeum, nie było mowy o zorganizowaniu tam finału. Impreza w tym roku się podzieliła na dwa obozy – scenę na Placu Bankowym (tam, gdzie wcześniej warszawiacy witali rok 2020) oraz namiot ze studiem telewizyjnym na placu Teatralnym. W związku z tym, żeby zobaczyć wszystko, trzeba było się trochę nabiegać. Dlatego tym razem, po prostu zostawiam was z moimi zdjęciami z finału i zachętą, byście choć raz się tam wybrali – nawet już za rok. Bo drugiego tak wielkiego święta pomagania nie ma w naszym kraju. Oficjalnie już nie wyobrażam sobie spędzać finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy gdzie indziej niż w samym sercu jej wydarzeń.

Dominika Siepka z zespołu Tulia.
Majka Jeżowska
Renata Przemyk
Cyrk Deriglasoff
Jurek tuż przed wejściem na żywo na antenę TVN
Małgorzata Rozenek i Radosław Majdan w otoczeniu fanów
Konferencja dla mediów. Od lewej: Krzysztof Dobies-rzecznik prasowy fundacji WOŚP, Jurek, Lidia Niedźwiedzka-Owsiak-członkini zarządu fundacji
Szymon Chwalisz i pomalowana przez niego gitara z podpisami gości i artystów Pol’and’Rock Festival 2019
Jacek Sienkiewicz z zespołu Kwiat Jabłoni
Daria Zawiałow
Replika Medalu Noblowskiego przekazanego przez Olgę Tokarczuk. Jego wartość na aukcji w tej chwili osiągnęła już 102 tysiące złotych!
Szymon Majewski w rozmowie z dziennikarzami
Jan Emil Młynarski podczas występu z Jazz Band Młynarski-Masecki
Wolontariusze Pokojowego Patrolu przed wykonaniem wspólnego zdjęcia
Jurek Owsiak na scenie w studiu podczas zakończenia
Konferencja prasowa podsumowująca 28. finał WOŚP, dzień później

PS. Do zobaczenia pod koniec lipca na Pol’and’Rock Festival 2020!!!