Pages Menu
TwitterRssFacebook
Categories Menu

Posted by on Lip 10, 2018 | 0 comments

Pol’and’Rock Festival – wyjątkowe traktowanie podwyższonego ryzyka

Pol’and’Rock Festival – wyjątkowe traktowanie podwyższonego ryzyka

Zdecydowana większość mieszkańców Kostrzyna nad Odrą w badaniu opinii publicznej jest bardzo przychylna organizacji festiwalu i uważa go za świetną promocję miasta. Zarząd Nowego Szpitala w tym samym mieście nie wydał żadnych zastrzeżeń odnośnie organizacji zabezpieczenia medycznego imprezy, tak samo jak sanepid w Gorzowie Wielkopolskim. Również policja przez ponad 20 lat nie wydała decyzji, którą z uporem maniaka wydaje od trzech lat. Co więc się stało, że Pol’and’Rock Festival – czyli dawny Przystanek Woodstock – dopiero teraz zaczął komuś przeszkadzać?

Nie udawajmy, że nie znamy przyczyny tego stanu rzeczy. Wszystko zmieniło się w okolicach ostatnich wyborów parlamentarnych i dojścia do władzy wiadomej partii. Partii, której wiele decyzji zmusiło Polaków – znanych i anonimowych – do zaprotestowania. Wśród nich jest również „sprawca” Pol’and’Rocka i szef Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jurek Owsiak nie milczał w sprawie Czarnych Protestów, głośno obwiniał polityków o fatalny stan polskich szpitali, a jeszcze „miał czelność” udowodnić, że to dopiero dzięki pracy jego fundacji oraz wsparciu milionów Polaków jest możliwa zmiana na lepsze. Więc wymyślono represje na człowieka, który tylko czyni dobro.

Finałom WOŚP obrywa się na zasadzie braku udziału służb mundurowych – bo taki dostają zapewne „rozkaz z góry”. A Przystankowi Woodstock na zasadzie przyznania statusu imprezy podwyższonego ryzyka, co wywołuje dodatkowe koszty zabezpieczenia festiwalu, który jest niebiletowany i fundowany tylko za pieniądze sponsorów. Obu tych imprez nie by nie odwołano z decyzji partii rządzącej, bo, wbrew temu co wielu przeciwników by chciało, oni wiedzą że byłaby to zbyt ryzykowna decyzja. Nie powiedzą Pol’and’Rockowi „wypad!”, ale zmuszą by sam sobie poszedł. Zgadza się – jesteśmy krajem, gdzie polityka ukierunkowała się na zablokowanie festiwalu muzycznego. Obecność barejowego Misia na ostatnim Przystanku Woodstock była aż nadto adekwatna.

Sam fakt obarczenia Pol’and’Rock Festivalu mianem imprezy podwyższonego ryzyka nie jest niczym złym. Co innego fakt, że kostrzyńska impreza jest tutaj traktowana wyjątkowo na tle innych letnich festiwali i imprez masowych. Bo czemu takiego statusu nie otrzymywały którakolwiek edycja Open’er Festivalu, wyprzedany koncert The Rolling Stones na Stadionie Narodowym czy nawet zorganizowane w 2016 roku w Krakowie Światowe Dni Młodzieży, gdzie przebywały równie wielkie ilości ludzi, co na początku sierpnia każdego roku w Kostrzynie Nad Odrą? Wszystkie te wymienione imprezy również posiadają dokładnie te same czynniki, które Komendant Miejski Policji w Gorzowie Wielkopolskim wymienia uzasadniając podwyższone ryzyko Pol’and’Rocka.

Na festiwalu w Jarocinie również mogą się zdarzyć zamachy o charakterze terrorystycznym. Na festynach i koncertach z okazji dni miast/wsi również może wybuchnąć panika wywołana fałszywym alarmem. Przestępstwa rozbójnicze, narkotykowe oraz na tle seksualnym mogą też się zdarzyć na polu namiotowym Open’era. Bo imprezy zamknięte wcale nie są bezpieczniejsze od tych niebiletowanych. Wystarczy przypomnieć ewakuację na niemieckim Rock Am Ring w 2017 roku wywołaną alarmem bombowym (na szczęście, fałszywym), a także niepełnoletnie ofiary śmiertelne zamachu po koncercie Ariany Grande w Manchesterze. A komendantowi Fabianowi Rogali szczególnie polecam zobaczyć, co w 2000 roku działo się na duńskim festiwalu Roskilde, kiedy to 9 osób zostało śmiertelnie stratowane przez tłum napierający na barierki. Cudem podobnej sytuacji uniknięto rok temu podczas woodstockowego koncertu Hey! Płoty, które według policji miały w czymś w pomóc (ciekawe w czym…), stwarzały dla uczestników zagrożenie.

Paradoksalnie, jedyne co uratowałoby Pol’and’Rock i Fundację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy od dalszych represji, to byłoby ich odwołanie z góry. Bo dopiero wtedy sympatycy obu inicjatyw (a mowa tu o milionach Polaków, również tych w wieku w nastoletnim), głośno by zaprotestowali i pokazali swoją siłę. Co udowodniłoby rządzącym, że nie warto z nimi zadzierać dalej. Tymczasem, zostało nam chyba tylko czekanie na zmianę frontu w Sejmie i Senacie, byśmy przestali mieć w Kostrzynie nad Odrą wyjątkowe traktowanie podwyższonego ryzyka.

PS. Oczywiście, że widzimy się na Pol’and’Rocku! Będziecie?