Pages Menu
TwitterRssFacebook
Categories Menu

Posted by on Kwi 16, 2018 | 0 comments

Do kogo mówią Taconafide?

Do kogo mówią Taconafide?

Taco Hemingway i Quebonafide nagrali razem płytę. Fani wrzeszczą z radości i niedowierzania rzucając kasą na preorder Soma 0,5 mg i koncerty w wielkich halach, media produkują jeden clickbait za drugim, recenzenci i dziennikarze muzyczni rozbierają wersy raperów na czynniki pierwsze, a duet nazwany Taconafide patrzy na to (zapewne) wszystko bez zaskoczenia. Z punktu komercyjnego i medialnego wszystko się zgadza. Artystycznie – już tak średnio. Ale w tym przypadku jest jeszcze jedna ważna rzecz – wiek odbiorcy, do którego nawijają Taconafide. Bo tutaj jest pies pogrzebany.

Mój problem z samym istnieniem tego duetu miałem jeszcze przed pierwszym odsłuchaniem Art-B. Świadomość że plus i minus nie dają plusa – gdzie minusem dla mnie była spadkowa forma Taco od czasów Marmuru – nie zachęcała do odpalania. A na projektach w których spotykają się dwa najciekawsze nazwiska polskiego mainstreamu hip-hopowego zachodzi obawa, że ktoś kogoś może tu zdominować. I tu ukryło się moje pierwsze zaskoczenie – Filip i Kuba uzupełniają się idealnie („Ja i Kuba tacy sami choć tak niepodobni”, rapuje Taco w jednym z kawałków).
Dwóch gości niemal w tym samym wieku nawijają o sprawach, które mocno dotknęły ich obu – odpowiedzialności związaną z olbrzymią popularnością, samotnymi nocami w hotelowych pokojach (Taco i Quebo w swoich wersach przedstawiają się jako romantycy – ja tam im wierzę), sporej kasie (która w związku z tym albumem będzie pewnie jeszcze większa) i showbiznesie, do którego pasują jak pięść do nosa „wchodząc na bankiet w bluzie Guns N’ Roses”. Sęk w tym, że ich sposób przedstawiania powyższych spraw będzie wiarygodny tylko ich równolatkom. Tak samo jak albumy Taco rozumie tylko to pokolenie, które pracowało na „umowie o dzieło”. Albo nawet jeszcze młodsza publika, która niekoniecznie musi wiedzieć, że na Metallica 808 ich idol cytuje Grzegorza Ciechowskiego.

Zanim jednak pogadamy o nawijkach, szybki rzut ucha na warstwę muzyczną. Chciałbym wiedzieć z kim trzeba się przespać żeby dostać instrumental Tamagotchi – bo tak mocno wkręcającej się w mózg linii melodycznej nie słyszałem od bardzo dawna. A takich jest tu sporo – jak chociażby Visa (tylko ja mam tu skojarzenia z Deszczem na betonie?), Ekodiesel, Wiem i Giro d’Italia oraz reszta wypuszczonych przed premierą singli. Trafiło się tu kilka rzeczy wyprodukowanych bez pomysłu – Nóż, Sectumsempra czy PIN. Jednak całość jako taka jest bardzo przystępna dla ucha i miejscami bardzo przebojowa. Posunę się do zbrodniczego dla niektórych określenia – radiowa. I z tym nie da się dyskutować, bo liczby na YouTube i Spotify mówią same za siebie – to są przeboje. Teraz tylko czekamy na jakieś oficjalne potwierdzenie czy w dniu premiery Soma 0,5 mg była już Platynowa.

Ale kto tych przebojów ma słuchać i kto ma je zrozumieć, oto jest pytanie. Filip i Kuba już na wstępie deklarują, że „chcą przekazać coś dzieciakom”, ale wcześniej te dzieciaki musiały googlować większość odwołań popkulturowych jakie padły w drugim singlu. Z kolei u starszego słuchacza jest ryzyko odbicia się od przesyconych autotune nawijek o imprezie techno i patosowej tęsknocie za miłością (tak, rozumiem że chłopaki musieli jakieś swoje życiowe bóle kolokwialnie mówiąc wyrzygać, ale taka Sectumsempra momentami jest strasznie patetyczna), o jakiej marzą niedoświadczeni życiowo trzynastoletni fani. Ta płyta jest bardzo niejednoznaczna w swojej warstwie lirycznej, bo całości brak konkretnego odbiorcy.

Takich przykładów można by tu jeszcze mnożyć. Nawet utwory gdzie panowie uprawiają przed słuchaczem emocjonalny striptiz – każdy został inaczej stargetowany. 8 kobiet ma być pouczeniem dla nastoletnich fanów, że ich idol jest przede wszystkim człowiekiem – smutne, że dalej to trzeba komuś uświadamiać – i nawet wyznając mu miłość są dla niego utrapieniem. Z kolei finalny kawałek to rozliczanie się z własnych głupot, których gimnazjaliści nie zdążyli popełnić i mogą tylko z tego wyciągać wnioski.

Zanim ktoś wyskoczy tu z argumentem „mogli chcieć nagrać dla każdego”, odpowiadam słowem kluczem – wiarygodność. A ona w showbiznesie jest na wagę złota. I na niej też zasadniczo opiera się kultura hip-hopu. Do kogo innego mówił O.S.T.R za czasów Ja tu tylko sprzątam niż dzisiaj kiedy przeżył własną śmierć, a jeszcze innego słuchacza ma Peja. Kiedy ktoś swoimi utworami próbuje zrobić sobie fandom na rymach podbitych autotune, a jednocześnie rzuca wtręty które zrozumie tylko człowiek będący z pokolenia artysty – to mnie coś już tu nie pasuje. Ale może to ja jestem jakiś dziwny, bo nie chcę przyjąć do wiadomości faktu, że Taco i Quebo prawdopodobnie wypracowali sobie schemat na idealny odbiór ze wszystkich stron. Albo nie zrozumiałem ich przekazu, chociaż jestem z tego samego rocznika co Filip.

To będzie najgłośniejsza medialnie polska płyta tego roku – chyba, że jeszcze w 2018 zdążą nagrać następną. O tej współpracy będą gadać wszyscy w branży muzycznej, a podstawowe różnice w opiniach o Somie będą zależne od wieku dyskutantów. Bo co innego na tej płycie usłyszał gimnazjalista, a co innego słuchacz starszy od obu raperów. A pomiędzy nimi wiekowo są właśnie Quebonafide i Taco Hemingway. I najmocniej z nimi utożsamiać się będą tylko ich równolatkowie.

Mam to jakoś ocenić? No dobra, niech będzie 6/10.

AKTUALIZACJA – 25.04

Utwory z EPki dostępnej w pierwotnie tylko w przedsprzedaży zostały udostępnione na serwisach streamingowych, wbrew wcześniejszym zapowiedziom raperów. Zmiana zdania jest nieco zastanawiająca, ale przynajmniej mogę teraz się odnieść również do pozostałej części płyty. I mam tylko kilka wniosków:
Moje Demony Uciekły Na Urlop oraz Leonardo powinny trafić na podstawową wersję płyty kosztem np. Noża czy Sectumsempry,
Visa z udziałem KęKę nadaje się na singla, najlepiej z teledyskiem (podstawowa wersja też jest spoko, ale perspektywa zobaczenia tej trójki razem jest znacznie bardziej kusząca),
-zwrotka Dawida Podsiadło w Tamagotchi jest strasznie niemrawa i wręcz zbędna, zupełnie nie wpasował się w ten beat,
-nie ma wystarczającej kary za to, jak Bedoes swoim darciem zepsuł 8 Kobiet,
Outro powinno być na podstawce, by płyta była kompletna.