Pages Menu
TwitterRssFacebook
Categories Menu

Posted by on Mar 3, 2017 | 0 comments

Zagraj to jeszcze raz, Ed!

Zagraj to jeszcze raz, Ed!

Pobije kolejne rekordy sprzedaży i na serwisach streamingowych, znowu wyprzeda do ostatniego miejsca trasę koncertową, zgarnie za to masę nagród i wyróżnień. Tylko czy będzie to efekt wyłącznie wielkiego hype’u na artystę po rocznej nieobecności czy też nowy materiał Eda Sheerana jest wart tego wszystkiego?

Spoiler alert: tak, jest. Bo ten sympatycznie wyglądający rudzielec wciąż ma talent do robienia niesamowicie chwytliwych melodii, które szybko się wgryzają w ucho i podrywają stopy do rytmicznego tupania. Na poprzednich płytach pokazał to wielokrotnie, na Divide (lub po prostu ÷) po prostu ciągle dalej tak samo opakowany wózek, zmienia tylko teksty. Utwory Eda można podzielić (nawiązanie do tytułu albumu przypadkowe) na 3 kategorie – szybkie, z mocnym biciem gitary oraz rapowanką Eda (tutaj są to otwierający Eraser, Galway Girl, singlowy Shape of You), romantyczne balladki oparte o pianino i gitarę (How Would You Feel, Happier, Supermarket Flowers) oraz klasyczne pop-country (Perfect, Hearts Don’t Break Around Here, Castle on The Hill). Ja osobiście najmocniej kupuję wokalistę w szybszych kawałkach, chociaż nawet romantyczne Happier ma w sobie coś przebojowego. W każdej z tej kategorii można wysunąć na przód jeden bardziej hitowy kawałek od reszty, gdzie Ed nieco mocniej daje pary w płuca lub robi cykliczne szarpnięcie drutami gitary. Cokolwiek, byle się wgryzło słuchaczowi, który od razu kliknie „repeat”.

A dokładnie takie same patenty 26-latek zaprezentował na poprzednich albumach. Czy ja właśnie oskarżam Eda o wtórność brzmienia? Nic z tych rzeczy – jestem zwyczajnie pełen podziwu, że już trzeci album potrafi tak uciągnąć i nie pozostać monotonnym. Bo zanudzić się tutaj nie idzie – może jedynie przy 4 ostatnich kawałkach z wersji deluxe, które można odpuścić. Mamy tu autentyczność, dobre piosenki, kilka potencjalnych hitów, czyli to co działa u Sheerana za każdym razem. Mógłbym zarzucać Edowi pójście po najłatwiejszej linii oporu i stanie w tym samym miejscu od sześciu lat. Zacznę to robić dopiero, kiedy to stanie w miejscu przestanie mnie zachęcać do gibania się.