Pages Menu
TwitterRssFacebook
Categories Menu

Posted by on Maj 31, 2018 | 0 comments

Historia hymnów Męskiego Grania

Historia hymnów Męskiego Grania

Chociaż Męskie Granie nie ma u nas jakoś szczególnie długiej historii – edycja 2018 będzie dziewiątą odsłoną cyklu – to trudno już sobie wyobrazić muzyczne lato w Polsce bez tej największej objazdowej trasy koncertowej w naszym kraju. Co roku wyczekuje się informacji o terminach, line-upie, a przede wszystkim – hymnie trasy. Co roku inny, wykonywany w powoływanym na tę okazję składzie – pierwotnie tylko z jednym dyrektorem artystycznym, obecnie jest to cała „Orkiestra”. Prześledźmy sobie razem historię wszystkich singli Męskiego Grania: od Waglewskiego do Zalewskiego, nie pomijając Nosowskiej i Brodki.

2010 – Wszyscy muzycy to wojownicy

Wojciech Waglewski nie miał łatwego zadania, chociaż wtedy pewnie nikt się nie spodziewał jak daleko zajdzie projekt, w który został zaangażowany jako pierwszy dyrektor artystyczny. Frontman Voo Voo rzekomo podszedł do tego przedsięwzięcia na totalnym luzie – zarówno dobierając artystów którzy wystąpią na koncertach, jak i komponując utwór specjalnie na tę okazję. Jeśli wierzyć plotkom, Waglewski swoje partie nagrał „na setkę” (czyli inaczej mówiąc, za pierwszym podejściem), a Abradab i Maleńczuk poprawiali swoje zwrotki bardzo długo. I tak powstał pierwszy klasyk Męskiego Grania definiujący całą tę imprezę. Przynajmniej z jej początków.

2011 – Kobiety nam wybaczą

Hymn drugiej edycji był w zasadzie muzycznie kontynuacją poprzedniego (broń boże, żeby go nazywać powtórzeniem!) – surowy, rockowy, przebojowy, z mieszanką charakterów. Idealnie to oddawał nawet proces powstawania tekstu do piosenki – Wojciech Waglewski wysłał swoje zwrotki do Lecha Janerki, który miał dopisać własny fragment do już istniejącego, a Janerka miał z kolei podać tekst dalej do Fisza i Spiętego. A potem Leszek Możdzer pograł na pianinie. I tak powstał najbardziej nieprzewidywalny ze wszystkich singli MG! Szkoda tylko, że dziś wydaje się nieco zapomniany.

2012 – Ognia!

Kobieta dyrektorem artystycznym „męskiej imprezy”?! W 2012 ta informacja wzbudziła niemałą sensację, ale z perspektywy czasu wszyscy możemy być zgodni, że była to właściwa i potrzebna decyzja. Kasia Nosowska swoim świeżym spojrzeniem rzuciła sporo oddechu w Męskie Granie. Dzięki niej też po raz pierwszy w line-upach koncertów pojawiły się panie – m.in. Julia Marcell, Kari Amirian i Brodka. Różnica stylistyczna trasy była słyszalna również w hymnie – po dwóch ostrych, gitarowych hymnach dostaliśmy wreszcie odrobinę odświeżającej delikatności i dystansu. A za „męską surowość” wystarczył udział Marka Dyjaka.

2013 – Jutro jest dziś

Kiedy podczas finału trasy 2012 O.S.T.R. pojawił się gościnnie podczas występu Hey, wszyscy się zastanawiali do czego doprowadzi taka kolaboracja (bo oczywistym było, że na jednym razie się nie skończy!). Odpowiedź przyszła rok później – Nosowska i O.S.T.R. dyrektorami artystycznymi trasy z bardzo nieoczywistym hymnem, chyba najbardziej lekkim i wręcz popowym w całej historii Męskiego Grania. Osobiście dodam, że bardzo długo musiałem się przyzwyczajać do tego kawałka, ale potem już mnie nie opuszczał. Najmocniejszą jego stroną zdecydowanie jest tekst.

2014 – Elektryczny

Kolejna rewolucja Męskiego Grania – koniec z wyznaczaniem dyrektora artystycznego, od teraz na każdą trasę powołujemy nową, niecodzienną supergrupę. Zaczęto z wysokiego C – Dawid Podsiadło, Smolik, Olaf Deriglasoff, Michał Sobolewski, Emade i Brodka (plus Nosowska jako autorką tekstu) nagrali hymn, który chyba jako jedyny przetrwał próbę czasu i do dziś jest głównym punktem definiującym całe Męskie Granie jakie znamy obecnie.

2015 – Armaty

Mieć do dyspozycji pięciu fantastycznych muzyków, a trzech z nich użyć tylko jako element tła? Wielu się zgodziło, że Armaty są podręcznikowym przykładem marnowania potencjału. Cały ciężar utworu wzięto na Fisza i Melę Koteluk, a Zalewski, Organek i Smolik nie dostali szansy, by się wykazać (no dobra, Smolik jeszcze jest współautorem kawałka). Sam utwór również nie należy do najbardziej porywających spośród hymnów MG. Ale indywidualnego charakteru mu odmówić nie można i po jakimś czasie może słuchacza skutecznie uwieść. Ciekawostka: jest to najkrótszy ze wszystkich singli Męskiego Grania – trwa zaledwie 2 minuty i 46 sekund.

2016 – Wataha

Skład uszczuplono do trzech osób i wreszcie nikt w zespole nie został pominięty. Organek wysunął się na przód, dostał do pomocy O.S.T.R.ego i Podsiadło, a w efekcie powstał jeden z najbardziej energetycznych i rockowych hymnów MG od czasów Wszyscy muzycy to wojownicy. Krzyki Dawida i Organka, mocna perkusja, szybka nawijka O.S.T.Rego – wszystko to skumulowane ma niesamowity power!

2017 – Nieboskłon

Bo wszyscy lubią piosenki, które już kiedyś słyszeli. Nie sposób było oprzeć się temu wrażeniu po pierwszym i każdym kolejnym odsłuchu Nieboskłonu, który od poprzedniego hymnu nie różnił się wiele. Chociaż na żywo brzmiał naprawdę dobrze (wiem to, sprawdziłem!), to brakowało jakiegoś powiewu świeżości po krzykach z 2016. Utwór był za bardzo „Organkowy”, a Monika Brodka i Piotr Rogucki jakby niewiele wnieśli. Co ciekawe, wśród autorów tekstu obok Organka i Brodki widnieje tajemnicze KN. Czyżby Kasia Nosowska miała na koncie współtworzenie czterech singli Męskiego Grania?

2018 – Początek

Kortez, Krzysztof Zalewski i Dawid Podsiadło. Trzech gości, którym nie można odmówić indywidualnego charakteru i umiejętności kompozytorskich, chociaż ciężar tego ostatniego wziął tutaj na siebie Zalef. I to słychać niemal od razu. Dawid powracający z artystycznego niebytu jest doskonałym chwytem na przyciągnięcie publiczności (albo mówiąc wprost, idealnym zagraniem marketingowym), a Kortez ze swoim leniwym wokalem to idealny kontrast dla żywiołowości pozostałych panów. Dla każdego coś dobrego. A teledysk do singla nagrany mastershotem i utworem wykonanym na żywo – „czapki z głów”!

Start sprzedaży biletów ruszy na początku czerwca i dobrze wam radzę: nie wahajcie się i kupujcie od razu. Bo jestem całkowicie pewien, że cała trasa wyprzeda się w trymiga, a to jest impreza której już przegapić niemal nie wypada. Widzimy się 14 lipca na koncercie w Poznaniu!